Nie twierdzę, że powrót do Polski był łatwy. Nigdy nie jest. Przed wakacjami prawie pojawiło się światełko w tunelu i szansa na przedłużenie mojego żywota w Londynie ale w wakacje nastąpiła szybka weryfikacja planów i pogodziłam się z tym, że wracam. Od samego początku mój plan zakładał wyjazd do Anglii na rok i w moim przypadku dobrze trzymać się założonego planu. Jeśli zdecydowałabym się zostać w Anglii to nie wiadomo na jak długo.
 
I mogłabym żyć w zawieszeniu przez następnych kilka lat. Wyjazd na Wyspy był małą częścią  marzenia i krokiem do realizacji  mojego planu  o własnej szkole językowej, dlatego muszę się go trzymać.
 Po powrocie do Polski miałam tylko jeden tydzień na załatwienie wszystkich spraw zanim poleciałam na Cypr. Najpierw w sobotę odbyło się wesele kumpla i była to idealna okazja do spotkania wszystkich znajomych i degustacji polskich specjałów kulinarnych. W niedzielę wyjechałam do Warszawy na tydzień: najpierw miałam rozmowę kwalifikacyjną  o pracę, później złożyłam dokumenty na studia a na koniec czekała mnie wyprawa do IKEI i dokupienie kilku gadżetów ,bo w pokoju M było zdecydowanie za mało miejsca na moje graty. W środę dostałam dwa dobre maile: dostałam pracę i dostałam się na studia.
 
                             

 

1.10  zaczynam pracę jako lektor języka angielskiego w szkole językowej na Sadybie, a 4.10 mam pierwszy zjazd na studiach magisterskich. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to za dwa lata będę magistrem filologiiangielskiej. Ale dwa lata to sporo czasu.. Wg planu, w październiku mam trzy zjazdy więc jeden wolny weekend wykorzystam na odwiedziny Londynu. Spotkałam się też z moją przyjaciółką Olą i to był bardzo dobry wieczór zapowiadający częstsze kontakty, bomieszkamy w tym samym mieście (kolejny raz).  W weekend poszłam na spotkanie blogerów podróżników i przez 9 godzin słuchałam niesamowitych historii i przygód. Postaram się zrobić osobny wpis z samego wydarzenia.  
 
                             

 

W Olkuszu byłam jeden dzień, który spędziłam na układaniu rzeczy w moim pokoju. W kartonach i reklamówkach są wszystkie rzeczy, które przywiozłam przed wyjazdem do Londynu a które zgromadziłam mieszkając 7 lat w Krakowie i rzeczy z trzech 30kg paczek, które wysłałam kurierem do Polski (wszystko co udało mi się zgromadzić przez rok pobytu w Londynie ). Udało mi się dostać do wykładziny, teraz muszę to wszystko posegregować i wybrać rzeczy, które zabiorę do Warszawy. Przede mną ostatni tydzień na południu przed oficjalna przeprowadzką do stolicy. I zanim wyjadę czeka mnie tydzień spotkań ze znajomymi 🙂
                             

 

Advertisements