W Anglii podoba mi się wiele rzeczy ale jest jedno miejsce, do którego zawsze chętnie wracam i nigdy mi się nie znudzi. Białe klify nigdy nie są takie same, pogoda zmienia tu się jak w kalejdoskopie i w zależności od pory roku i dnia zawsze zachwycają. Kredowe klify nazywane Wrotami Anglii witały w przeszłości najeźdźców, a angielscy żeglarze widzieli że są już blisko domu.
Byłam już na klifach w Dover ale najbardziej podobają mi się klify w Eastbourne i nawet pisałam już o tym rok temu. W tym roku postanowiłam dojechać na klify z drugiej strony i poznać Park Narodowy Seven Sisters.

eastbourne 003mix1

 Z Londynu pociągiem dojechałam do Seaford, małego miasteczka nad morzem, z którego można przejść klifami aż do Eastbourne. Z plaży widać położone w oddali klify, które akurat  były lekko zamglone ponieważ byłam na miejscu już o 10 rano. Z Seaford podjechałam autobusem kilka przystanków i jest to autobus, który jedzie z Brighton do Eastbourne wzdłuż klifów więc można wysiąść w dowolnym miejscu. Ja wysiadłam przy głównym wejściu do Parku Seven Sisters. Na środku drogi mały przystanek, zaraz przy nim stary angielski dom, w którym mieści się informacja turystyczna ale niestety czynna od kwietnia do września. No nic wszystko co było mi potrzebne wydrukowałam w domu a na miejscu jest dużo tablic z informacjami i mapami.

eastbourne 047eastbourne 048

Pogoda, którą zastałam na miejscu była pogodą , która kojarzy mi się z Anglią. I nie chodzi mi oto, że zawsze taka jest ale jest to dla mnie silnie stereotypowa pogoda, którą zawsze opisują w książkach i filmach a ludzie, którzy nigdy w Anglii nie byli właśnie tak sobie wyobrażają tutejszą aurę. W styczniu było bardzo mgliście, wszystko było wilgotne, pokryte mchem a trawa była cudownie zielona.  Na szczęście rozpogodziło się w ciągu dnia i jak doszłam do celu wyszło piękne słońce, które oświetlało klify.

eastbourne 049eastbourne 051eastbourne 052
eastbourne 054eastbourne 056mix2

Ze wszystkich możliwych tras wybrałam tę najgorszą. Widoki przepiękne ale ścieżki wzdłuż rzeki były pełne błota i moje białe trampki pod koniec dnia musiałam zostawić w koszu na dworcu i kupić porządne kalosze.Tak już jest, że w Polsce w zimie nosi się śniegowce a w Anglii w zimie nosi się gumowce bo wszystko jest w błocie.

eastbourne 079eastbourne 077eastbourne 072eastbourne 071eastbourne 080-2

Po dojściu do morza wyszło słońce, mogłam spokojnie chodzić bez kurtki. Dużo starszych anglików spacerowało sobie po plaży lub szło na klify. Nie dziwie im się bo ja sama mieszkając w tak pięknym miejscu chodziłabym na spacery codziennie. Niestety psuje mi się aparat, biedaczek ma już 7 lat. Siedem szczęśliwych i wysłużonych lat, tyle odwiedzonych razem miejsc ale nadszedł czas kupna nowego aparatu bo bateria mimo tego, że jest naładowana to nie chce się włączyć.

mizx3eastbourne 089eastbourne 138eastbourne 140eastbourne 152

Po godzinie spędzonej  u podnóży klifów wróciłam inną, ale też pełną błota ścieżką do punktu wyjścia i podjechałam autobusem do kolejnej wioski na trasie w kierunku Eastbourne. Miejscami było takie błoto, że musiałam przeskoczyć przez płot i iść równo z owcami po mokradłach. Miękka trwa i woda po kostki i tak przez dobre pół godziny. Wracam tam w marcu i teraz nie popełnię tego samego błędu.

eastbourne 160

Autobusem dojechałam do East Dean i stamtąd przeszłam przez wioskę do Birling Gap. East Dean to mała wioska, bardzo spokojna która wygląda jak mała makieta angielskiego miasteczka. Jest wszystko co typowe angielskie miasteczko mieć powinno: piękne domy, pola, skrzynki na listy, zielone równo przystrzyżone trawniki, budki telefoniczne, płoty z kamienia i farmy owiec.

eastbourne 165mizx4 eastbourne 183mizx5

Z Birling Gap szłam już klifami do samego Eastbourne, miejscami bardzo wiało, goniła mnie czarna chmura z której widziałam, że nieźle zacina ale to w oddali i na szczęście mnie nie dogoniła. Musiałam też iść w miarę równo i nie pozwalałam sobie na żadne dłuższe przystanki, ponieważ miałam kupiony wcześniej bilet na pociąg (kupione z wyprzedzeniem bilety kosztują 5 funtów w jedną stronę!) Wycieczka na cały dzień, którą polecam każdemu. Wystarczy godzina pociągiem z Londynu, żeby zobaczyć kawałek prawdziwej Anglii i klify, które są znane na całym świecie.

Advertisements