Dzisiaj po pracy mieliśmy szkolenie z bezpieczeństwa w sieci tak zwany e-safety training. Dowiedziałam się bardzo wielu ciekawych rzeczy i bezpieczeństwie i jednocześnie o zagrożeniach korzystania z urządzeń mobilnych i o zagrożeniu jakie niesie ze sobą korzystanie z androida i konta Google. Zrobiłam notatki i muszę doczytać o tym bo to jest bardzo interesujący temat. W tym tygodniu zostaliśmy też pouczeni, że nie możemy robić zdjęć dzieciom w szkole naszymi telefonami i iPadami ponieważ można nas posądzić o wiadomo co. Musiałam przejrzeć swój telefon, iPada i wykasować zdjęcia, na których byli uczniowie. Przeglądając zdjęcia doszło do mnie, że codziennie robię zdjęcia wszystkiemu. Niezłe podsumowanie mojego życia mam w telefonie- lepsze to niż pamiętnik. Wymyśliłam, że w ostatnim dniu każdego miesiąca będą wrzucać wybrane zdjęcia z telefonu, które w jakiś sposób przedstawiają moje życie na co dzień. Canona nie zawsze mam przy sobie ale telefon i iPada tak. Do dzieła!
IMG_20140101_164838
Pierwsza moja podróż w 2014 to klasyka polskiego podróżnika czyli PKP tu i tam. Leciałam do Londynu z Warszawy i 1 stycznia wsiadłam do pociągu do stolicy.
IMG_20140102_104054
Po Sylwestrze straciłam głos, lekarz zakazał mi mówić przez cztery dni i bardzo się cieszyłam bo miałam akurat cztery dni wolnego przed poniedziałkowym pójściem do pracy. 
IMG_20140103_234658
Specjalnie kupiłam bilet na pociąg, który prosto z Luton jedzie na Wimbledon ale pech chciał, że w połowie trasy pociąg się rozklekotał i musiałam się tłuc metrem.
IMG_20140119_170435
I tak się złożyło, że 2 stycznia miałam nieplanowaną przeprawę przez Londyn. A miało być pięknie, szybko i wygodnie.

IMG_20140122_080333

W drugim tygodniu stycznia kupiłam zły bilet i musiałam codziennie wstawać godzinę wcześniej, jechać metrem do 2 strefy a potem dymać autobusem. Nie wiem o czym myślałam, że kupiłam bilet na strefy 2-3.
IMG_20140131_203741
Przed stacją na Wimbledonie od zawsze (dla mnie od zawsze czyli od 7 lat) pracuje koleś, który sprzedaje kwiaty. Ta tablica rozwala mnie czynniki pierwsze za każdym razem jak ją widzę. Szkoła Mistrzów Reklamy! Znawcy marketingu powinni się od niego uczyć. P.S. nigdy nie kupiłam nic u niego ale zawsze wącham i oglądam- za darmoszke!
IMG_20140131_203247
Koleżanka z pracy jest z Belgii i przywiozła mi piwko z jej małej mieścinki. W Belgi każda wioska ma swojego piwnego “localsa”.
IMG_20140131_202512
Pewnego wieczora naszła mnie ochota na przygotowanie fryzury, żeby nie męczyć się rano. Poniosło mnie i skończyło się..
IMG_20140108_194840
...na pudlu żywcem czesanym w epoce baroku. Niestety rano wyglądałam bardziej jak Dr Emmet Brown niż piękna księżniczka i uratował mnie przylizany warkocz. Popisom fryzjerskim mówimy NIET.
IMG_20140108_075314
Codziennie pół godziny rano i pół godziny popołudniu spędzam w najszybszej lini metra District. Nie wiem dlaczego się to tak wlecze ale wiem, że nie tylko ja mam wyraz twarzy niezachęcający do rozmowy. Tak na marginesie to mój dojazd do pracy zasługuje na osobny wpis bo to jest hard core. Najbardziej lubię bitwy słowne garniturków (tak nazywam finansistów londyńskich, którzy wyzywają się w wniebogłosy zachowując wszystkie elementy kulturalnego angielskiego dyskursu)
IMG_20140131_203105
Jestem ostatnią osobą, która z zakupów czerpie jakąkolwiek przyjemność. Problem mam z butami bo dużo chodzę i w sumie mogę mieć tylko jedne bo to w końcu tylko buty. Moje białe trampki kupiłam w kwietniu 2013; bardzo je chciałam, bardzo mi się podobały i nawet nie przeszkadzało mi, że są o numer za małe. Ten fakt zaczął mnie wkurzać w Moskwie bo dużo chodziłam a trampusie nie chciały się “rozbić”. W końcu się rozbiły i przechodziłam w nich wiosnę, lato, jesień i pół zimy. Do pracy też je zakładałam łącząc strój galowy z porządnie ścioranym trampkiem. I naprawdę wolę moje trampki niż takie lakierki!
IMG_20140131_203333
Czas na chwilę prywatności. Tak mieszkam, to jest mój pokój i moja londyńska twierdza. Zaraz jak wróciłam po świętach to zrobiłam przemeblowanie, żaden duży ruch po prostu łóżko wcześniej stało między tymi dwoma szafkami. Szkoda, że zdjęcie nie oddaje światła tej czerwonej lampki na parapecie. Nazwałam ją burdelówą bo wali na czerwono jak w Amsterdamie!
IMG_20140131_204453
Styczeń miesiącem przecen! Ja też trafiłam na “zakupy”. Oprócz biletów do Gruzji,  Polski i jeszcze paru innych obkupiłam się w taniej książce. Kupiłam 6 książek za £10. Się gra się czyta!
IMG_20140131_202957
No dobra, kupiłam też kalendarz MU za 50p przeceniony z £7. Nie dla mnie, dla szwagra!
IMG_20140118_201852
Pojechałam do też do Lizbony, którą sprawiłam sobie w ramach prezentu na święta. 24h w Lizbonie są możliwe! A zdjęcie powyżej to jedyne, na którym jestem.
photo 2
Kuchnia w mieszkaniu, w którym spałam. Aż żal było, że nie mogłam się tam rozgościć i czegoś ugotować.
photo 1
Ile razy zerkałam przez balkon w moim pokoju w Lizbonie tyle razy zastanawiałam się jaki jest sens nazywania tego balkonem. Na zdjęciu powyżej widać parkiet (moje trampusie, chlip), parapet od drzwi balkonowych, rzeczony balkon, balustradę i asfalt. Dużo co nie ?
IMG_20140131_203554
W Lizbonie było bardzo pusto  i większość knajp była pozamykana ale trafiłam do mekki mięsożerców i obkupiłam się kiełbasami i szynkami!
IMG_20140118_202157
Tak jak już pisałam było bardzo pusto ale dzięki temu mogłam spokojnie przyjrzeć się architekturze.
IMG_20140126_085951
W ostatnią niedzielę stycznia a dokładnie tydzień po wyprawie do Portugalii pojechałam odwiedzić angielskie białe klify. Zaczęłam od Seaford i przywitaniu się z angielskim morzem.
IMG_20140131_203901
Plaże angielskie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać swoim wyglądem. Są jedyne w swoim rodzaju.
IMG_20140126_090656
Przed wejściem do Parku Narodowego Seven Sisters stała skrzynka na listy. Przed wyjazdem zajrzałam na pudelka i dowiedziałam się, że niejaka pani Przetakiewicz pozuje z gwiazdami dotykając je głową. Ja gwiazdę mojej wyprawy też dotknęłam głową (do zdjęcia).
IMG_20140126_091600
Takie widoki po drodze na klify w piękny zimowy angielski poranek.
IMG_20140126_091659
W Polsce pada śnieg, w Anglii jest błoto. W Polsce kupujesz trapery, w Anglii bez kaloszy ani rusz. Mądra Daga po szkodzie ale co sobie w gównie po kostki pochodziłam to moje.
IMG_20140125_130821
Niestety moje kochane trampusie nie wytrzymały presji  łażenia w gównie po kostki. Przeszła mi przez głowę opcja wyprania ich ale myślę, że nawet Zigi Chajzer nie zna magicznego zaklęcia. Z wielkim mokrym bólem wyrzuciłam trampki na dworcu w Eastbourne i kupiłam kalosze w kwiaty. Szkoda tylko, że przed wyjazdem do domu. No nic co, jak już pisałam co sobie w gównie po kostki pochodziłam to moje. 😉
photo 4
To zdjęcie dodałam, żeby podrażnić tych, którzy witają ostatnio każdy poranek siarczystym “k*rwa, zimno”. Jak widzicie nie wszystkim jest zimno 🙂
IMG_20140131_203700
Nie wiem czy dotarł do was hit ostatniego tygodnia stycznia ale dyspozytornia lini Victoria została zalana…szybkoschnącym CEMENTEM. W pomieszczeniu obok były prowadzone jakieś prace remontowe, cement “wyciekł” i zalał całe pomieszczenie. Sprytni robotnicy od razu pobiegli po cukier bo cukier spowalnia proces zastygania cementu.
IMG_20140131_203152
Na koniec piątkowa pogoda w przerwie na obiad. 
Pierwsze telefonowe podsumowanie za mną. Następne pod koniec lutego a w najbliższych dnia Lizbona i klify!
Advertisements