W grudniu zafundowałam sobie objazd po Polsce. Chyba zawsze tak jest, ze jak masz coś pod nosem to z tego nie korzystasz a jak jesteś daleko to zrobisz wszystko żeby się tam znaleźć. W grudniu miałam trzy tygodnie wolnego z okazji świat i postanowiłam wykorzystać ten czas w Polsce bardzo aktywnie. Zaczęło się do weekendu w Trójmieście (jak zawsze z przygodami), następnie pojechałam do Krakowa na kilka dni i z Krakowa wybrałam się do Zakopanego. Moim bardzo ambitnym celem było Morskie Oko zimą.
Mors 834Mors 841Mors 851

Wyjazd w sobotę pociągiem do Zakopanego o 6 rano i planowany czas przejazdu 4 godziny mogły wydawać się szalonym pomysłem ale skusiła mnie promocja w PKP, w której bilety na przejazd między 17 grudnia a 6 stycznia kosztowały bez względu na długość trasy 69  I klasa i 39 zł II klasa. Do Zakopanego było jeszcze taniej bo chyba nikt nie jeździ na trasie Kraków-Zakopane pociągiem no chyba że jacyś desperaci i wariaci. Tak, wiem ze jeżdżą autokary do Zakopanego i dojeżdżają tam w mniej niż dwie godziny ale ja mam tak, że do autokaru nie wsiądę a pociągu uwielbiam. Założenie było tez takie, ze mało kto świadomie decyduje się na dojazd do Zakopanego pociągiem oprócz tych którzy jechali z Sopotu. Przeczucie nas nie myliło i w naszym wagonie jechało może 12 osób. Przedział był dla nas i całą drogę spaliśmy co było nawet wskazane bo poprzedniej nocy byliśmy na imprezie pożegnalnej znajomych, którzy wyprowadzili się do Berlina.

Mors 877
Zakopane przywitaliśmy po 10,  pojechaliśmy do naszej kwatery i poszliśmy na spacer żeby zrobić rozgrzewkę przed Pierwszym Zimowym Wejściem na Morskie Oko. Miasto ładnie zasypane śniegiem ale tez bardzo oblodzone co trochę mnie męczyło ale nie mogę winić górali bo dla nich to chleb powszedni 🙂 Swoją droga uświadomiłam sobie wtedy, że to jedyna okazja żeby zobaczyć śnieg bo w Anglii go raczej nie uświadczę.
Mors 903Mors 911Mors 919


Plan na rozgrzewki to wyjazd kolejką na Gubałówkę, przejście na Szymoszkową i Butorowy (którego usilnie nazywała Batorym), ale był nieczynny wiec schodziliśmy ośnieżonymi polami po wyciągiem. Po dosyć długiej wyprawie poszliśmy do baru mlecznego i tego kotleta to chyba nigdy nie zapomnę. Nie wiem czy był po prostu idealnie pyszny, czy ja byłam głodna czy to tęsknota za polskim jedzeniem. W barze mlecznym była też transmisja skoków i wtedy to już na 200% poczułam ze jestem w grudniu w Polsce- śnieg, zachód słońca przed 16, skoki, kompot i głos Szaranowicza przy kotlecie. Czego chcieć więcej od życia.:)

Mors 838Mors 827
 
Wróciliśmy “na kwaterę” po 16 i byłam tak zmęczona, ze zdarzyłam jedynie ściągnąć buty i paść na łóżko. Obudziłam się przed 18 i było ciemno, wystraszyłam się, że przespaliśmy i już jest 7 rano w niedziele. Normalnie miasto jest zawsze oświetlone w nocy czy to lampy uliczne czy inne domy a tutaj mieliśmy widok na góry a góra nocą nie są oświetlone i na dworze było bardzo ale to bardzo czarno.Niestety leń się aktywował i nie chciało mi się nawet iść do sklepu po jakieś jedzenie na kolacje. Oglądałam Titanica, kolejny raz liczyłam na to, że Leo puści Kate a Kate nie będzie szeptać “dźak, dźak kom bak!” Poszłam spać żeby mieć dużo siły bo celem wyprawy było Morskie Oko a nie spacer po Krupówkach nocą, który z miła chęcią sobie odpuściłam.
 
Mors 888Mors 934
<
Advertisements