W Irlandii spędziłam 6 dni i każdego dnia byłam w trzech lub czterech innych miejscach. Przejechałam zieloną wyspę ze wschodu na zachód zahaczając trochę o południową część wyspy. W kolejnych postach skupię raczej na relacji zdjęciowej i ogólnym opisie danego dnia a na koniec jak już się zbiorę to zrobię wpis słowny, w którym opisze szczegółowo moje opinie na temat tego kraju, ludzi, kultury i wszechobecnych krów.
Ireland 183

Pierwszym miasteczkiem, w którym się zatrzymałam było Robertstown. Kilka domów, dwie ulice i przepiękny kanał, który ciągnie się przez kilkadziesiąt kilometrów sprawiły, że miejsce to bardzo przypominało mi Północną Holandię w wakacje. Budynek na zdjęciu powyżej to stara szkoła (wszystkie szkoły w Irlandii są wg mnie małe a ta już pobija wszelkie rekordy ale wybaczam jej bo jest bardzo stara i zamknięta od lat). Obok szkoły, w rogu zdjęcia widać jeden z wielu domów pokrytych strzechą. Nazwa angielska thatched house a słowo thatcher to osoba, która zajmuje/zajmowała się układaniem strzechy. Jedna ze znanych osób, która miała na nazwisko Thatcher i każdy Polak ją zna (nie, nie “Korki Taczer”) to pani Margaret i prawdopodobnie ktoś w rodzinie jej męża zajmował się właśnie kładzeniem strzechy. Na zdjęciach  widać też przepiękne mozaiki z nazwą miasta- mozaiki te były zrobione przez dzieci z miejscowej szkoły podstawowej. Fajny pomysł i bardzo piękne wykonanie.

Ireland 186Ireland 193 Ireland 196Ireland 200 ir2

Po Robertstown nadeszła pora na zwiedzanie Rock of Cashel czyli twierdzy/ zamku wybudowanego w wielkiej skale. Widoki przepiękne bo poza zamkiem i widocznych na zdjęciach ruinach klasztoru (i wszechobecnych krów) na horyzoncie nie ma zbyt wielu rzeczy. Rock of Cashel to jedna z głównych atrakcji Irlandii wymieniana w każdym przewodników i zaliczana to tak zwanych irlandzkich Top 10. Mnie najbardziej podobał się cmentarz i bardzo dobrze zachowane celtyckie krzyże. Wstęp 4 ojro, mało turystów a przed wejściem znajdują się dwa sklepiki z pamiątkami, w których można kupić wszelkiego rodzaju produkty wykonane z irlandzkiej owcy. Na jednym zdjęciu widać jak schodzę ze muru bo chciałam zobaczyć co było w środku. Także jeśli ktoś z Was pomyślał, że wale głową w mur bo jestem w takiej desperacji to jest w błędzie 🙂
Ireland 205Ireland 300Ireland 213Ireland 216irIreland 264Ireland 269Ireland 278Ireland 303

W drodze do Glen of Aherlow (miejsca, w którym spędzają swoje wakacje Irlandczycy) pogoda była zmienna ale na szczęście nie padało tylko na niebie wisiały chmury różnych kolorów i kształtów. W dolinie Aherlow wg mapy powinna być piękna scenic route ale nie wiedzieć czemu prowadzi ona między domami a droga, którą się jedzie i z której powinno się podziwiać uroki południowej części Irlandii, obrośnięta jest z lewej i z prawej strony krzakami i żywopłotami. Próbując znaleźć jakieś ciekawe miejsce, z którego można byłoby zapoznać się z doliną wjechaliśmy na górę i przed oczami ukazała nam się tablica informująca o jeziorze. “Skoro nie ma doliny to chociaż jeziorko uda nam się zobaczyć” pomyślała Daga. Wjeżdżaliśmy samochodem (który tak już trzeszczał i tak nim rzucało, że bałam się że lada moment się rozleci na wszystkie strony) coraz wyżej i dojechaliśmy do punktu, w którym trzeba było opuścić maszynę i wykorzystać stopy. Przekraczając a raczej wspinając się na schody, które prowadziły przez bramę, rozejrzałam się ochoczo i stwierdziłam, że widoki jak w Szkocji podczas wspinaczki na wyspie Arran. Po chwili przypomniałam sobie o moich butach, które wtedy miałam na sobie i które po zejściu z gór nadawały się tylko to pozostawienia w koszu na przystanku (tyle mułu i błota nigdy nie nabrałam w baletki jak wtedy). Tak, tym razem Pani Daga drugi raz udowodniła swoje “górskie powołanie” próbując odnaleźć jezioro w górach mając na nogach mini skarpetki z Pepco i papciobuty z Primarka za cztery funty. Witaj przygodo…

Ireland 353Ireland 356Ireland 373Ireland 378Ireland 385Ireland 396

Mówi się, że im dalej w las tym więcej drzew. Śmiało mogę stwierdzić, że w Glen of Aherlow (i pewnie w całej Irlandii) im dalej w pole, tym więcej owczych bobków. Na początku myślałam, że owcze gówno to jakaś forma rośliny, która ma ciekawe owoce ale szybko zostałam uświadomiona, że czarne kulki występujące na zielonej trawie to nie roślina a zwykłe, owcze bobki. No cóż podróże kształcą.

Ireland 398Ireland 402Ireland 404Ireland 419Ireland 430

Koniec końców jeziora nie udało się znaleźć, zamiast błota nabrałam traw i innych darów polany w buty, pooglądałam owce (z daleka) i zawróciłam. W drodze powrotnej udało się zatrzymać w miejscu bez krzaków i po lewej stronie ukazała się przepiękna panorama na góry a po prawej wiejska droga.

Ireland 450Ireland 452Ireland 457Ireland 465
Advertisements