Drugiego dnia wstałam wcześnie bo o 8 i poszłam do sklepu po śniadanie. Zabrałam aparat bo wiedziałam, że nie ma szans na to, że się jeszcze zerwę z łóżka i pójdę porobić zdjęcia. Zamiast skupić się na robieniu zdjęć w drodze do sklepów, zaczęłam rozglądać się co Sardyńczycy mają w ogródkach, próbowałam odgonić się od miejscowych burków, które radośnie szczekały jak koło nich przechodziłam i zastanawiałam się dlaczego wszędzie są znaki zakazu postoju, zatrzymywania się i wjazdu a mimo tego wszyscy bez stresu parkowali i wjeżdżali. Doszłam do wniosku, że znaki są dla turystów bo w sezonie musi ich być pełno i pewnie parkują gdzie chcą. Z drugiej strony ciągle miałam w głowie typowe stereotypy o Włochach..

Sardynia 235Sardynia 244

Odwiedziłam też sklep Chiński sklep i muszę przyznać, że za każdym razem jak jestem w jakimś Chińskim sklepie i słyszę Chińczyka mówiącego do mnie po włosku/francuski/holendersku/hiszpańsku to jestem bardzo zdziwiona bo jakoś mi to nie współgra. U pani Chinki kupiłam biały kapelusz z włoską flagą i chyba to było jedne z lepiej zainwestowanych 5 euro ponieważ mój nowy kapelusz bardzo się przydał i chyba dzięki niemu nie dostałam udaru mózgu.

Sardynia 245

Po śniadaniu wyruszyłyśmy na wyspę Sant’antioco. Nawigacja pokazała, że to tylko 70km od Puli ale nie pokazała, że droga prowadzi przez bardzo strome i wąskie serpentyny. Widoki nieziemskie a włosi wyprzedzający na zakrętach muszą kochać adrenalinę bo innego wytłumaczenia nie widzę. Na wyspę dojechać można bardzo krótkim bo chyba tylko 500m mostem. Największe miasteczko nosi taką samą nazwę jak wyspa. Jest tam bardzo ładny port, promenada z palmami i resztę atrakcji otwierają chyba w sezonie. Większość sklepów/ restauracji/ knajp była zamknięta. Nawet informacja turystyczna była “chiuso” i pan, który akurat tam sprzątał skierował mnie do nadmorskiej knajpki, w której leniwie siedzieli sobie włosi i popijali piwka.

Sardynia 275
Sardynia 280

Zapytałam, który z nich mówi po angielsku bo szukam najbliższej plaży. Wyrwał się jeden pan koło 50tki. Zapytałam “Do you speak English?” A on “yes, Yes, YES” i to były ostatnie trzy krótkie angielskie słowa , które usłyszałam. Do akcji wkroczył hiszpańsko/włoski a na koniec mówiłam do niego po polsku i bardzo się cieszył. Pokazał mi nawet na swoje starej Nokii jak wygląda plaża, na którą nas kierował i powtarzał w kółko “a sinistra” i “a destra”. Plaża, do której nas kierował było piękna ale odkryłyśmy to dopiero w drodze do domu. Po prostu zjechałyśmy na pierwszą plażę, która zobaczyłyśmy. Spędziłyśmy tam 2 godziny. Wykorzystałam ten czas na czytanie rozmówek włoskich i to był ostania czas, kiedy opalałam się na brzuchu i ostatni raz kiedy opalałam plecy i nogi. Mimo tego, że było pochmurno i słońce nie powstrzymało się od ataku mojej biednej, od 8 lat nieopalanej skóry.

Sardynia 332Sardynia 347

Po dwóch godzinach pojechałyśmy dalej, na południe wyspy na Capo Sperone. Po drodze oczywiście było dużo pisków i wrzasków (szczególnie ja) bo za każdym zakrętem widok był jeszcze piękniejszy, woda coraz bardziej niebieska a klify jeszcze wyższe. Na samym Capo Sperone nie ma miejsc parkingowych, droga urywa się w połowie i jedyne co pozostaje to porzucić samochód i podziwiać widoki. Kolor wody, biała żaglówka, kaktusy (czy inne agawy), wysuszona trwa i moja blada skóra. Tym razem słońce z premedytacją zaatakowało moje plecy i dobiło mnie całkiem.

Sardynia 365Sardynia 398Bez nazwySardynia 440

W drodze do domu (jeszcze na wyspie) znalazłyśmy miejscowość Maladroxia ze śliczną plażą. Niestety byli już tam pierwsi sezonowi plażowicze, budki z lodami, piwem i  pizzą z mikrofali serwowaną na ogródkowych krzesłach z plastikowych stołem. Mogłam sobie tylko wyobrazić co będzie pod koniec czerwca jak sezon będzie w pełni.

Sardynia 460Sardynia 465Sardynia 466Sardynia 468

W drodze do domu udało mi się zrobić zdjęcia gór, które trzeba było przejechać. To właśnie w nich kryją się serpentyny i żądni wrażeń włosi. W najwyższym punkcie nawigacja pokazała 300m n.p.m czyli trochę wysoko mając na uwadze to, że jechałyśmy z nad morza.

Sardynia 482Sardynia 505Sardynia 520

Wieczorem szukałam z siostrą cytryn ale nigdzie nie można były ich kupić a jeśli był to takie klasyczne “nadgnitki”. Zrezygnowanie i zmęczone wieszałyśmy pranie i doszło do nas dlaczego nie ma cytryn w sklepach: otóż każdy ma swoje drzewa w ogródku i jak tylko ma potrzebę to sobie zrywa. Na nieszczęście dla nas sąsiad miał swoje drzewo bardzo daleko od płotu.

Sardynia 521

Advertisements