var _gaq = _gaq || []; _gaq.push([‘_setAccount’, ‘UA-38604589-1’]); _gaq.push([‘_setDomainName’, ‘panidaga.blogspot.co.uk’]); _gaq.push([‘_setAllowLinker’, true]); _gaq.push([‘_trackPageview’]); (function() { var ga = document.createElement(‘script’); ga.type = ‘text/javascript’; ga.async = true; ga.src = (‘https:’ == document.location.protocol ? ‘https://ssl’ : ‘http://www’) + ‘.google-analytics.com/ga.js’; var s = document.getElementsByTagName(‘script’)[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s); })();

Było Malmo to teraz czas na Kopenhagę. W planach miałam odnalezienie syrenki i sklepu z klockami LEGO. Wszystko się udało i nawet więcej. Ze Szwecji do Danii jechaliśmy mostem nad Sundem. Niestety pociąg jedzie po niższym poziomie dlatego nie było ciekawych widoków ale przeżycie niesamowite no bo jak to z jednego kraju do drugiego przejechać mostem.

Na stacji w Kopenhadze byliśmy po 35 minutach. Mordzia mi się świeci bo lampa błysnęła dlatego nie myślcie, że to słońce 🙂

Prosto z dworca pobiegliśmy do informacji. Zawsze jak jestem w jakimś miejscu na krótko, to idę do informacji, zbieram ulotki, mapki, folderki (a potem dźwigam i się wkurzam) ale dzięki temu wiem gdzie iść, i co zobaczyć jeśli mam tylko jeden dzień. 

Najbardziej wydał mi się użyteczny folder pierwszy z lewej. Ładne zdjęcia, dużo ciekawych i przydatnych informacji i sugestie gdzie się udać.

W Kopenhadze budowane jest właśnie metro i archeolodzy mają dużo roboty ale dzięki temu dużo nowych rzeczy można się dowiedzieć o mieście bo każdy z nas wie, że nic innego niż wykopaliska i badania archeologiczne mogą dostarczyć tylu ciekawostek o naszych przodkach 😉 Poniżej Ratusz miejski.

Kopenhaga to nie tylko miasta rowerów, w którym rowerzysta zawsze i wszędzie jest najszybciej i mimo mrozów każdy jeździ na rowerze. Wystarczą rękawiczki, czapka i dobre opony. Ja po powrocie do Polski zaczęłam jeździć na rowerze w Krakowie w styczniu ale kilka porażek śniegowo-pogodowych mnie pokonało i zamiast jechać na rowerze musiałam go prowadzić. Do prawdziwych Duńczyków trochę mi brakuje.

Jeśli Dania to i znany na całym świecie duński dizajn. Jedyne muzeum do którego poszłam to Duńskie Muzeum Designu. Naprawdę warto. Mnóstwo ciekawych eksponatów a przede wszystkim wiele inspiracji. Ponieważ w Kopenhadze było bardzo mroźno a położenie stolicy przy wodzie ochładza dodatkowo temperaturę to podczas zwiedzania co chwilę wchodziłam do przeróżnych sklepików żeby się ogrzać. Ulice puste, handel w styczniu chyba w każdym mieście jest na pół gwizdka także nie narzekałam.

Najwięcej czasu spędziłam w sklepie kloców LEGO. To chyba marzenie każdego dziecka a szczególnie tego wychowywanego w latach 80 i początku 90. Istny raj dla dużych dzieci. W jednym sklepie była wielka płyta LEGO i można było budować różne przeczy. Najwięcej było flag więc ja rozpychając się łokciami pozbyłam się konkurencyjnego tłumu w postaci dzieci sięgających mi do pępka  i zaczęłam budowę napisu DAGA 😉

A tutaj już główny sklep LEGO na ulicy Vimmelskaftet 37. Zaraz przy wejściu po prawej stronie znajduje się ogromna tablica “płytka” LEGO, na której z klocków pokazana jest Kopenhaga.

A na przeciwko, czyli po lewej stronie od wejścia, znajduje się ściana ze wszystkimi wersjami loga klocków LEGO.

Na końcu sklepu jest ściana ze wszystkimi rodzajami klocków. Podchodzisz, wybierasz, dobierasz, wkładasz do pojemnika i płacisz wg cennika. Najbardziej podobała mi się para Azjatów, którzy zamiast jak wszyscy nawrzucać klocki do pojemnika to próbowali przeróżnych konstrukcji i wersji budowniczych bo chcieli opuchnąć ile się da.

A ja patrząc na te wszystkie klocki przypominałam sobie każdorazowe nadepnięcie bosą stopą na jak zawsze najmniejszy klocek. Ból, przekleństwa i wrzaski… czy brzmi znajomo ?:)

W całej Kopenhadze bardzo podobały mi sie witryny sklepowe. Wygląda na to, że ktoś naprawdę się stara i dba o ich wygląd.

Poniżej na zdjęciach jest ponad 400 letni kanał z bardzo kolorowymi kamienicami. Ulica przy kanale nazywa się Nyhvan i jest obowiązkowym punktem dla odwiedzającyh miasto. Z tego co wiem, w lato przed wszystkimi lokalami jest bardzo dużo stolików i życie nocne toczy się nad samym kanałem. Musi być pięknie  i drogo jednocześnie no bo to najsławniejsze miejsce w Kopenhadze.

Kamienice na zdjęciu poniżej bardzo przypomniały Amsterdam. Coś w tym bo kraje te są bardzo podobne do siebie.

Ostatnią rzeczą, którą udało mi się sfotografować był Amalienborg czyli rezydencja duńskich monarchów. Było tak zimno i mroźno, że szczerze współczułam zołnierzom pełniącym warte. Była tylko jedna zaleta zwiedzania Kopenhagi w okropnym mrozie i przy silnym wietrze. Miasto było puste, w styczniu nie było prawie w ogóle turystów (prócz kozaków takich jak ja) no i pokryte szronem ulice są bardzo ładne. Niestety było tak zimno, że mały aparacik nie wytrzymał presji i nie chciał wyjechać obiektyw a po chwili bateria padła. Udało mi się tylko zrobić parę zdjęć telefonem, dojść do syrenki a potem grzać się w Muzeum Duńskiego Designu. Na wieczór byłam umówiona z moim kumplem, którego poznałam w Szkocji. Po wypiciu szybkiego piwa i po godzinych ploteczkach o życiu potwierdziło się to, co napisał mój mały przewodnik po Kopenhadze: duńczycy mają jedno z lepszych poczuć humoru i bardzo im tego zazdroszczę 🙂

Co mogę powiedzieć o stolicy Danii? Napewno nie tak dużo jak moja siostra i kuzynka, które były w Danii na Erazmusie:) ale napewno jest to bardzo ładne miasto, czyste, wszędzie dużo rowerzystów (to bardzo u nich lubię) i chętnie wrócę tam jak będzie ciepło, zielono i przyjemnie 😉 Polecam zdecydowanie!
Advertisements