Cztery dni przed Wigilią obroniłam się czyli I-am-not-a-student-anymore. A to oznacza, że powinnam mieć więcej czasu. Czy to prawda to się okaże. Dobrze, że cała edukacja (w Polsce) zakończona została w 2012. Bo teraz w 2013 można działać. 5 dni temu kupiłam bilety do Moskwy na maj i do Londynu na luty. A za 3 tygodnie wybieram się na weekend do Szwecji i Danii (teraz już mogę o tym pisać bo to jest prezent urodzinowy dla Mr MG). Od jutra zaczynam planować 🙂

Moskwa to majówka czyli szybki wyjazd na wschód od 3 do 7 maja. Na szczęście tydzień wcześniej leci moja siostra, która obada teren. Kupiłyśmy bilety korzystając z promocji LOT “Szalona środa”. W każdą środę o 18 do 24 wybrane połączenia (w dwie strony; minimum pobytu 3 noce-a o maksimum trzeba doczytać) są obniżone o 50%. Polecam bo widziałam Kair za 500zł, Tbilisi za 600zł a Amsterdam na 350zł. I to LOTem! Londyn to Wizzair ponieważ wyszło najtaniej i najszybciej. Kiedyś latałam na Stansted z Krakowa ale zanim dojechałam na Wimbledon (tam mieszkam) to wychodziło, że lot z Krakowa do Stansted jest krótszy niż dojazd ze Stansted na Wimbledon. Plus na trasie PL-UK korzystam tylko z jednego środka transportu a na trasie lotnisko-dom korzystam, ze wszystkich możliwych . A tak Wizzair leci do Luton a z Luton jest bezpośredni pociąg na Wimbledon. Wygoda okropna!

 Mój cel to zobaczyć jak najwięcej i jak najtaniej. Także nie sypiam w hotelach a korzystam z CouchSurfing a ostatnio z Airbnb. Jeżdżę pociągami, wyszukuję pełno zniżek, kombinuje gdzie się da ale jedzenia potraw w każdym nowym miejscu nigdy sobie nie odmawiam. Bo kultura to nie tylko historia ale jedzenie:)

Założyłam też stronę na fajsie bo z doświadczenia wiem, że życie toczy się teraz tylko na tam i jak nie masz fejsa to nie istniejesz albo wiele rzeczy może Cie ominąć. Także jeśli ktoś z Was chce być na bieżąco to zapraszam Pani Daga tu i tam Facebook

Advertisements